Szymon Zakrzewski
FANTASMAGORIE DESIGNU. O KAPITALISTYCZNYCH UWIKŁANIACH I RELACJACH PROJEKTOWANIA Z NIEWOLNICTWEM W XVIII WIEKU

Il. Katarzyna Wójcicka
Sięgając po dowolną książkę poświęconą historii dizajnu, dowiemy się, że zawód projektanta pojawił się w XVIII wieku w trakcie rewolucji przemysłowej w Wielkiej Brytanii. Wraz z podziałem pracy w fabrykach i odejściem od rzemieślniczego sposobu wykonywania przedmiotów powstało miejsce dla profesji, której zadaniem było opracowywanie modeli i instrukcji potrzebnych do wyprodukowania masowej ilości dóbr. W niniejszym opracowaniu rozważam okoliczności, które przyczyniły się do reorganizacji systemu produkcji w brytyjskich manufakturach, poszukuję także źródeł finansowych, które umożliwiły ówczesny rozwój przemysłu. Analiza czynników społeczno‑ekonomicznych, które pozwoliły Brytyjczykom na odejście od feudalizmu, pomoże dostrzec relację łączącą projektowanie z niewolnictwem. Zawód projektanta nie zaistniałby, gdyby nie system kapitalistyczny, dlatego oprócz genezy akumulacji pierwotnej kapitału kreślę rolę, jaką dizajn odgrywał w nowo powstałej gospodarce. Artykuł kończę opowieścią o Josiahu Wedgwoodzie, będącym swoistym zwornikiem wszystkich istotnych zjawisk tamtego okresu: narodzin pierwszego społeczeństwa konsumpcyjnego, innowacji technologicznych, kreowania mody, tworzenia salonów wystawowych i reklam, budowania aury prestiżu i ukrywania procesu produkcyjnego, a także walki z handlem niewolnikami. Historia garncarza z Burslem pokazuje, jak zawód projektanta jest uwikłany w zależności gospodarcze, które z jednej strony sam podtrzymuje i wzmacnia w kapitalistycznym systemie, z drugiej zaś – stara się znaleźć autonomiczną przestrzeń, w której może działać według własnych przekonań.
Sny i mity kapitalizmu
W 1671 roku ukazało się drugie wydanie książki niemieckiego teologa i konstruktora Athanasiusa Kirchera Ars Magna Lucis et Umbrae (Wielka sztuka światła i cienia), w której opisano latarnię magiczną1 – rodzaj prostego rzutnika, który za pomocą źródła światła i soczewki wyświetlał obraz znajdujący się na szklanych przezroczach. W 1799 roku Étienne‑Gaspard Robert udoskonalił mechanizm latarni magicznej, tworząc fantoskop. Urządzenie od teraz spoczywało na mosiężnych kołach, dzięki czemu można było je bezszelestnie przybliżać i oddalać, tworząc efekt ruchomego obrazu2. Belgijski fizyk wykorzystywał swój wynalazek do prezentowania niezwykle popularnych w tamtym okresie spektakli zwanych fantasmagoriami – iluzorycznych widowisk grozy. Fantasmagorie odbywały się po zmroku w absolutnej ciemności w niepokojących lokalizacjach. Na półprzezroczystym ekranie lub kłębach dymu wyświetlano obrazy duchów bądź zmarłych, które swoją realnością przyprawiały publikę o dreszcze. Immersyjne doświadczenie wzmacniały efekty dźwiękowe imitujące krzyki albo uderzenia piorunów.

Il. 1 Fantasmagoria Robertsona na dziedzińcu kapucynów (Cour des Capucines) w 1797 roku – rycina Lejeune’a według projektu „Étienne’a‑Gasparda Robertsona, frontispis pierwszego tomu dzieła E.-G. Robertson, Mémoires récréatifs, scientifiques et anecdotiques du physicien‑aéronaute” (Paris 1831), na podstawie egzemplarza z serwisu Internet Archive (archive.org)
Mnogość wrażeń wywoływanych za sprawą technicznych manipulacji zmysłami widzów skłoniła Waltera Benjamina do wykorzystania fantasmagorii jako pojęcia opisującego fetyszystyczny charakter towarów. Autor Pasaży, rozwijając myśl Karola Marksa, postrzegał produkty kapitalistycznej gospodarki nie tylko jako towary, w których ich wytwórcy nie mogli się rozpoznać, postrzegając je jako obce, samodzielne, niezależne byty3, ale także jako wyraz zbiorowych utopijnych fantazji i marzeń społeczeństwa4. Analizując francuskie dziewiętnastowieczne pasaże i wystawy światowe, zwracał uwagę, jak przedmioty w witrynach sklepowych czy na ekspozycjach muzealnych tracą swoją wartość użytkową oraz wartość wymienną, stając się w oczach widzów wyłącznie czystą reprezentacją5, tworząc przy tym złudne wrażenie bycia na „wyciągnięcie ręki”6. Fantasmagorie w rozumieniu Waltera Benjamina przez nagromadzenie zmysłowych bodźców doprowadzają do rozproszenia uwagi nowoczesnego społeczeństwa7. Złudny czar nowości, zarówno dóbr materialnych, jak i dóbr kultury, pozwalał mieszkańcom Paryża oddać się wszechobecnej rozrywce. Zapominali oni o swoim klasowym położeniu, wierząc usilnie, że przez mnogość i dostępność coraz to nowszych produktów są na drodze ku postępowi. Niemiecki filozof, przyglądając się historii pasaży, zauważa, jak po czasie stały się one ruinami. Nadzieje pokładane w produkowanych dobrach wcale nie przyniosły społecznych zmian. Zdaniem Waltera Benjamina, historia stoi w miejscu i nieustannie się powtarza za sprawą zastępowania dawnych mitów nowymi8. Ten impas, niemożność przebudzenia się społeczeństwa z kolektywnego snu, jest podtrzymywany w kapitalistycznej gospodarce dzięki kategorii nowości. Jak pisał autor Pasaży, jest ona źródłem „iluzji, której niezmordowaną dostawczynią jest moda”9.
Choć pojęcie mody jest znacznie starsze niż sama nowoczesność, to dopiero w osiemnastowiecznej Anglii zyskuje ono nowe znaczenie, gdyż po raz pierwszy w historii nowo powstałe dobra materialne znajdują się w zasięgu finansowym mniej uprzywilejowanych klas społecznych. „Powszechna zamożność, sięgająca aż do najniższych warstw ludności” – o której pisze Adam Smith – pozwala im zaspokoić podstawowe życiowe potrzeby10, przyczynia się również do realizacji pierwszych konsumpcyjnych pragnień. To, co było wówczas w dobrym guście, wpływało na decyzję o zakupie przedmiotu, nie zaś jego użyteczność11. Demokratyzacja konsumpcji nie doprowadziła jednak do zatarcia różnic klasowych. Choć uboższa część społeczeństwa starała się naśladować nawyki i styl arystokracji, to lepiej sytuowane warstwy georgiańskiej Anglii usilnie wymykały się tym podobieństwom, cały czas poszukując nowych dóbr, które pozwolą im na dystynkcję klasową12. Te obiekty pożądania – zarówno dla niższych, jak i wyższych klas społecznych – od XVIII wieku zaczęli dostarczać projektanci. Ich zadaniem było nie tylko zaspokajanie apetytu odbiorców, lecz również jego ciągłe podsycanie nowymi wzorami, które poszerzały ich dotychczasowe kolekcje dóbr materialnych. Projektanci, dostarczając modne towary, nieustannie napędzali popyt i zapobiegali znużeniu klienteli.
Aby trwać w kapitalistycznym śnie, trzeba wierzyć w zawartą w nim obietnicę lepszego świata13. Te nadzieje i fantazje skutecznie odsuwają na dalszy plan zarówno codzienność, jak i okoliczności, dzięki którym nagle zaczęto produkować i konsumować więcej, niż było to dotychczas możliwe. Kapitalizm bez swojego fantasmagorycznego oblicza nie mógłby się jawić jako naturalne zjawisko przyrodnicze14, dlatego w micie o nim zostają przysłonięte czynniki, które pozwoliły na zaistnienie rewolucji przemysłowej w Wielkiej Brytanii. Ten porządek wizualny, z którego usunięto istotnych aktorów, ważne wydarzenia i miejsca niepasujące do obrazu kreślonego przez dominującą władzę, Nicholas Mirzoeff określa mianem wizualności. W kontrze do niej stoi prawo do patrzenia, które polega na postrzeganiu rzeczywistości „wbrew znaturalizowanym podziałom, hierarchiom i ekonomiom widzenia”15.
Trudno mówić o początkach projektowania, pomijając społeczno‑ekonomiczne uwarunkowania XVIII wieku. Zawód projektanta nie zaistniałby, gdyby nie kapitalistyczny system produkcji. Aby więc lepiej zrozumieć, w jakie systemy zależności była uwikłana ta profesja, należy przyjrzeć się nie tylko jej początkom, ale także źródłom finansowym, które w znacznej mierze przyczyniły się do rozwoju gospodarczego Wielkiej Brytanii. Dopiero wtedy wyłonią się rzadko dostrzegane relacje łączące projektowanie z niewolnictwem.
Fabryki na lądzie, fabryki na wodzie
Sigfried Giedion w monumentalnym dziele Mechanization takes command (Mechanizacja przejmuje władzę) analizuje wpływ wykorzystania maszyn w życiu codziennym człowieka w ciągu tysięcy lat ludzkiej wytwórczości. Rozdział poświęcony środkom mechanizacji zaczyna od opisu ręki, widzi w niej bowiem pierwsze narzędzie, które z łatwością potrafi chwytać, trzymać, ściskać, kształtować czy pchać. Docenia jej elastyczność i umiejętność rozpoznawania materiałów. Ma ona według szwajcarskiego historyka architektury jedną wadę – jest słabo przystosowana do automatyzacji. Trudno oczekiwać od niej matematycznej precyzji i pracy bez przerw16. Powtarzalność gestu stała się kluczowa, aby zachować ciągłość i jakość produkcji, dlatego wyeliminowanie błędów i oczekiwanie jednakowych rezultatów od pracowników stało się nową normą w fabrykach. Wraz z reorganizacją systemu produkcji w Wielkiej Brytanii za proces powstawania dóbr odpowiadał zespół pracowników, a nie pojedynczy rzemieślnik. Każda z zatrudnionych osób miała przypisany wąski zakres obowiązków, co pozwalało na zwiększenie efektywności pracy, a także na powtarzalność wykonywanych zadań. W coraz większej liczbie fabryk pierwszy etap produkcji należał do kompetencji projektanta. Funkcję tę pełnili przeważnie ludzie dotychczas związani ze sztuką bądź z rzemiosłem: architekci, malarze, złotnicy czy twórcy ornamentów. Opracowywali rysunki oraz modele przedmiotów, które następnie trafiały do realizacji. Rzadko byli jednocześnie projektantami i producentami.
Adam Smith, zachwycając się optymalizacją produkcji wywołaną podziałem pracy, zauważał, o ile więcej dóbr można wykonać, jeśli nawet jedno proste zadanie zostanie podzielone na kilka pomniejszych etapów17. Szkocki filozof upatrywał źródeł podziału pracy w „skłonności ludzkiej natury […] do wymiany, do handlu i do zamieniania jednej rzeczy na drugą”18. Ta naiwna z dzisiejszej perspektywy refleksja wskazuje ponownie próby znaturalizowania kapitalistycznej gospodarki jako czegoś nieodłącznie ludzkiego. Pomija ona całkowicie społeczno‑ekonomiczne czynniki, które przyczyniły się do ukształtowania nowego systemu produkcji. Nie znajdziemy w niej m.in. historii wywłaszczenia chłopów w Anglii na przełomie XV i XVI wieku, którzy co prawda zostali wyzwoleni z poddaństwa i przymusu cechowego, ale tym samym pozbawiono ich dotychczasowych środków utrzymania. Dzięki zmianom w strukturze społecznej stało się nagle możliwe pozyskiwanie pracowników najemnych potrzebnych do pracy w fabrykach. Nie byli już dłużej przywiązani do jednego miejsca, lecz podążali za każdym możliwym źródłem zarobku. Podział pracy nie tylko umożliwił wykorzystanie niewykwalifikowanych robotników do prostych zadań, ale także uczynił ich łatwo zastępowalnymi, gdyż ich obowiązki nie wymagały już specjalistycznych kompetencji czy umiejętności19. Karol Marks dostrzegał w „oddzieleniu wytwórcy od środków produkcji” prehistorię kapitału20. Jest to jeden z głównych warunków, który pozwolił na zaistnienie kapitalistycznych stosunków produkcji. Historyczne czynniki umożliwiające Anglii przejście z feudalnych struktur do systemu kapitalistycznego są nazywane przez autora Kapitału akumulacją pierwotną. Na proces ten składają się zjawiska, które przyczyniły się do zwiększenia możliwości wytwórczych, m.in. wywłaszczenie chłopów, podboje kolonialne czy handel zagraniczny21. Mechanizmy akumulacji pierwotnej opierały się na użyciu przemocy lub grabieży, a ich zakres wykraczał daleko poza granice Wielkiej Brytanii, o czym może świadczyć jedno z najbardziej intratnych przedsięwzięć XVIII wieku, czyli handel trójkątny.
Handel ten swoją nazwę wziął od trasy, którą pokonywały brytyjskie statki na Oceanie Atlantyckim: płynęły z Wysp Brytyjskich w kierunku Afryki, aby zabrać tam na pokład niewolników w zamian za przywiezione wyroby przemysłowe. Niewolników następnie transportowano i sprzedawano w Indiach Zachodnich (wyspach Ameryki Środkowej) za miejscowe produkty kolonialne, które trafiały z końcem trasy do Anglii. Niewolnicy przybyli z Afryki na Wyspy Karaibskie pełnili funkcję taniej siły roboczej przy produkcji cukru, melasy, indygo, bawełny oraz innych tropikalnych produktów, za które później kupowano kolejnych niewolników na plantacje. Od końca XV stulecia do XIX wieku na pokładzie statków znalazło się 12,4 miliona niewolników, a 1,8 miliona z nich nie przeżyło samej podroży22. Statki, które przewoziły niewolników, nazywano guineamenami. Nazwa ta wzięła się od połączenia dwóch słów – początkowej destynacji brytyjskiego statku, czyli wybrzeży Gwinei, i angielskiego słowa man, które wiązało się z celem podróży, czyli handlem ludźmi. Wykorzystywano statki towarowe o różnym tonażu, dominowały jednak te o wyporności 200 ton. Różniły się one budową i układem od innych środków transportu morskiego.

Il. 2 „Załadunek brytyjskiego statku niewolniczego Brooks po uchwaleniu ustawy o handlu niewolnikami z 1788 roku”, Plymouth Chapter of the Society for Effecting the Abolition of the Slave Trade
Charakteryzowało je przede wszystkim zoptymalizowanie przestrzeni pod pokładem statku tak, aby można było przewieźć jak największą liczbę niewolników23. Jednemu niewolnikowi przysługiwało „5,5 stopy [167 cm] długości i 16 cali [40 cm] szerokości”. Byli oni układani zwykle na płasko, jeden obok drugiego, skuci parami ze sobą za ręce i nogi24. Przestrzenie te były na tyle niskie, że nie było można się w nich wyprostować. Stosowano również liczne przegrody, aby oddzielać kobiety od mężczyzn, oraz tworzono wąskie przejścia z dolnego pokładu na górny, by zniwelować ryzyko buntu. Na wypadek nieposłuszeństwa wśród pojmanych osób na wyposażeniu znajdowały się liczne narzędzia tortur – zgniatacz kciuków czy żelazo do wypalania piętna. Kapitanom i właścicielom statków zależało nie tylko na kontroli jeńców, ale także na utrzymaniu ich przy życiu. Poziom umieralności wywołany stanem higieniczno‑sanitarnym, głodem, odwodnieniem oraz chorobami był bardzo wysoki, co wpływało na straty finansowe handlarzy. Mając to na uwadze, wyposażali oni swoje statki w płócienne tuby wentylacyjne, które doprowadzały strumień powietrza do dolnych komór statku, obijali kadłuby miedzią, chroniąc drewniane elementy, które były niszczone przez morskie małże, stosowali także ogrodzenia z siatek linowych, które okalały statek, aby uniemożliwić wyskakiwanie za burtę25. Wiele tych „funkcjonalnych” rozwiązań wpisywało się w racjonalny charakter udoskonaleń znanych z rewolucji przemysłowej. Statki przewożące niewolników można potraktować jako formę zarówno więzienia, jak i fabryki. Angielskie słowo factory swój źródłosłów ma w wyrazie factor, który w tamtym czasie oznaczał pośrednika handlowego. Fabryka w tym rozumieniu była placówką handlową należącą do przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w obcym kraju26. Mnogość miejsc, jakie statki niewolnicze w sobie skupiały, czyni je także szczególnymi heterotopiami. Jak zauważył Michel Foucault, to „płynący fragment przestrzeni, miejsce bez miejsca, które istnieje samo, zamknięte w sobie, […] płynie tak daleko, jak znajdują się kolonie, w poszukiwaniu kosztowności, które skrywają one w swych ogrodach”27. Ich wyjątkowy charakter, a także rola, jaką odegrały w akumulacji kapitału Wielkiej Brytanii, sprawiają, że nie można ich traktować tylko jako środki transportu, lecz jako jeden z najistotniejszych wynalazków, który przyczynił się do rewolucji przemysłowej. Guineameny powinny być postrzegane, obok maszyn parowych Jamesa Watta28 i odziarniarki Eli Whitneya, jako nieodłączna część historii dizajnu. Można je analizować zarówno w ujęciu projektowym, zwracając uwagę na formalne rozwiązania, które miały pełnić zakładane funkcje29, jak i w aspekcie gospodarczym, przyglądając się temu, jaki wpływ miały na wzrost popytu i podaży w XVIII wieku. Środki finansowe uzyskane z handlu trójkątnego pozwoliły na rozwój brytyjskich miast portowych i przemysłowych30, m.in. Liverpoolu czy Manchesteru, zaopatrzenie przemysłu brytyjskiego w kluczowe materiały (bawełna) oraz dobra konsumpcyjne (cukier i tytoń). Odegrały także istotną rolę we wprowadzeniu nowych nawyków żywieniowych31 oraz przyczyniły się do produkcji większej ilości dóbr materialnych, które trafiały na rynek krajowy i zagraniczny.
Mając nakreślone społeczno‑gospodarcze tło, które pozwoliło na rozwój brytyjskiego przemysłu, łatwiej będzie dostrzec i zrozumieć systemy zależności, w jakie był uwikłany u zarania zawód projektanta. W tym miejscu warto przybliżyć historię jednej z najbardziej prominentnych figur dizajnu w XVIII wieku – Josiaha Wedgwooda. Postać słynnego ceramika skupia liczne dylematy, przed jakimi stawali i stają dziś projektanci. Zajmując się dziedziną nieodłącznie powiązaną z kapitalistyczną gospodarką, jak i krajową polityką, balansował on między podtrzymywaniem konsumpcji i zbiorowych mitów a własnymi oświeceniowymi ideałami.
Ukrywanie postępu i odsłanianie przemocy
Josiah Wedgwood pochodził z wielopokoleniowej niezamożnej rodziny garncarzy zamieszkałej w mieście Burslem w hrabstwie Staffordshire. Był to obszar słynący z licznych manufaktur produkujących ceramikę, co wynikało z naturalnych uwarunkowań tego terenu – złóż gliny i kopalń węgla32. Powstałe tutaj wyroby garncarskie sprzedawano na lokalnych targach oraz w pobliskich miastach – Leicesterze, Liverpoolu czy Manchesterze – dzięki wysiłkom wędrownych sprzedawców. W 1730 roku garnki z hrabstwa Staffordshire rzadko docierały do stolicy Wielkiej Brytanii, a tym bardziej poza jej granice. Sytuacja zmieniła się trzy dekady później, kiedy w 1760 roku zanotowano sześciokrotny wzrost skali przewozu wyrobów garncarskich. Towary zaczęły trafiać do brytyjskich kolonii, jak i do dużych ośrodków miejskich w kraju, w tym także do Londynu33. Popyt ten był konsekwencją licznych czynników: poprawy sytuacji finansowej Brytyjczyków, pojawienia się kolonialnych rynków zbytu, lepszej jakości produkowanych dóbr, poszerzenia dotychczasowej oferty produktów czy wprowadzenia nieznanych dotąd technik zdobniczych. Zainteresowanie ceramiką w połowie XVIII wieku z pewnością nie osiągnęłoby takiej skali, gdyby nie wyszukane formy promocji stosowane przez jej producentów. Wiedział o tym doskonale Josiah Wedgwood, który wyjątkowo jak na tamte czasy przywiązywał wagę do wizerunku firmy i jej prestiżu. Obraz roztaczany przez niego wokół oferowanych produktów był daleki od rzeczywistości, próbował on bowiem zarówno w estetyce swoich wyrobów, jak i w reklamach stworzyć iluzję ciągłości między antykiem a współczesnością, o czym może świadczyć olejny szkic Benjamina Westa z 1791 roku.

Il. 3 „Benjamin West, British Manufactory”: A Sketch, 1791, olej na papierze przytwierdzonym do drewna,
51 × 65 cm, Cleveland Museum of Art
Przedstawiał on fabrykę firmy Wedgwooda – Etrurię, a raczej starożytną fantazję o niej. W centrum dzieła amerykańskiego malarza znajdowała się jaspisowa waza umieszczona na postumencie, dekorowana przez kobiecą alegorię brytyjskiego Przemysłu, a za nią, z rozwiniętą złotą szatą, stała alegoria Manufaktury. U ich stóp malarz umieścił dwóch chłopców. Jeden z nich trzyma w rękach współczesną kopię wazy portlandzkiej autorstwa Josiaha Wedgwooda, drugi zaś – cherubin – wręcza siedzącej kobiecie zwój papieru, na którym prawdopodobnie widnieje projekt brytyjskiego ceramika34. Przedstawienie to wpisywało się w ówczesne lęki i przekonania wyższych klas o postępie, które w znacznej mierze były nieufne wobec zmian, jakie niosła za sobą industrializacja kraju35. Ich niepokój dotyczący przemysłowej produkcji nie pozwalał na to, aby pokazać realny proces powstawania wyrobów garncarskich w manufakturze. Potrzebny był mit, który wpisze się w ówczesne gusta klientów. W XVIII wieku negowanie postępu było nieodłącznie związane z podziwem i zainteresowaniem dziełami starożytnej Grecji i Rzymu. Fascynacje te znalazły swoje odbicie w modzie na neoklasycyzm. Josiah Wedgwood wykorzystywał panujące tendencje, odwołując się na każdym kroku do antyku – w nazwach produktów, stylu swoich prac i w estetyce reklam. Okrywał on tajemnicą rzeczywisty proces powstawania swoich produktów. Model funkcjonowania jego fabryki został podpatrzony u Thomasa Whieldona, u którego pracował przez pięć lat, zanim otworzył własną działalność. Praca w Etrurii była podzielona na poszczególne etapy, a każdy z nich był przypisany konkretnym pracownikom z zespołu. Josiah Wedgwood, podobnie jak jego dawny przełożony, zatrudniał cenionych twórców modeli, czyli projektantów, którzy przygotowywali prototypy i instrukcje ich wykonania dla pozostałych zatrudnionych osób. O ile podział pracy był już znany w brytyjskich zakładach ceramicznych, o tyle funkcja, jaką pełnili projektanci w fabryce Josiaha Wedgwooda, wydaje się szczególna na tle innych miejsc. Znajomość antycznych wzorów i umiejętność nadania neoklasycystycznego charakteru powstałym wyrobom brytyjski ceramik zawdzięczał uznanym już twórcom36: Johnowi Flaxmanowi, Williamowi Hackwoodowi czy George’owi Stubbsowi. Praca zatrudnianych przez niego projektantów była niezwykle ceniona i sowicie wynagradzana, gdyż ich kunszt zapewniał nie tylko wyjątkową estetykę, ale także powtarzalność wykonywanych produktów. Stała jakość dostarczanych dóbr była bardzo istotna ze względu na model sprzedaży w firmie Josiaha Wedgwooda. Zbyt zapewniały salony wystawowe, w których można było zobaczyć na żywo liczne próbki jego wyrobów na stołach i w przeszklonych regałach.

4. Pokoje Wedgwooda – londyński salon wystawowy Josiaha Wedgwooda i Thomasa Byerleya przy St James’s Square w Londynie. Rycina opublikowana w pracy R. Ackermanna „The Repository of Arts, Literature, Commerce, Manufactures, Fashions, and Politics” (London 1809), na podstawie egzemplarza z serwisu Internet Archive (archive.org)
Klient mógł złożyć w salonach zamówienie na wybrany model, specjalnie następnie dla niego wykonywany, dzięki czemu producentowi udało się wyeliminować ryzyko nadprodukcji wzorów, na które nie było popytu. Później metoda ta została poszerzona o ilustrowane katalogi produktów, które docierały do klientów za granicę37. Podział pracy w fabryce przyczynił się także do optymalizacji procesu produkcyjnego, pozwalając na poświęcenie dodatkowego czasu na poszukiwanie lub udoskonalanie dotychczasowych technik zdobienia. Dzięki swoim ceramicznym eksperymentom Josiah Wedgwood stworzył jedne z najbardziej emblematycznych wzorów epoki, m.in. naczynia jaspisowe (jasperware) o charakterystycznej matowej bladoniebieskiej barwie i białych reliefach oraz naczynia bazaltowe wykonane z czarnej kamionki, imitujące etruskie czy greckie wazy38. Najistotniejszą jednak innowacją, która przysporzyła niebotycznych zysków i sławy firmie Wedgwooda, były kremowe naczynia fajansowe (creamware). Choć brytyjski ceramik nie był pierwszym twórcą jasnej ceramiki imitującej wyglądem porcelanę, to dzięki dodaniu glinki kaolinowej do masy oraz szkliwa uzyskał znacznie jaśniejszą barwę. Nowa receptura sprawiła także, że wyroby były lżejsze i trwalsze. Produkty te, w przeciwieństwie do porcelany z fabryk w Sèvres, Miśni czy Kopenhadze, były dostępne dla znacznej części brytyjskiego społeczeństwa39, a co istotne – równie prestiżowe. Wszystko za sprawą patronatu otrzymanego od królowej Charlotty w 1765 roku, która zgodziła się nazwać jego zastawę naczyniami królowej (Queen’s Ware). Ten nobilitujący mecenat ze strony żony króla Jerzego III przyczynił się do zainteresowania wyrobami Josiaha Wedgwooda wśród arystokracji. W przeciwieństwie do innych zakładów ceramicznych, podejmował się on najbardziej czasochłonnych i skomplikowanych technologicznie realizacji dla wyższych sfer, wiedząc, że ich przychylność jest warta znacznie więcej niż trud wykonania zamawianych unikatów. Nie omieszkał się również chwalić powstałymi rzadkimi okazami w prasie, podpisując się mianem garncarza Jej Królewskiej Mości Królowej40. Aura prestiżu, jaką roztaczał w mediach wokół swojej marki, wpływała nie tylko na arystokrację, ale także na klasę średnią, która mogła pozwolić sobie finansowo na znaczną część jego oferty41, w tym stosunkowo przystępnie wycenioną zastawę pod auspicjami królowej. Jej popularność była na tyle duża, że w 1778 roku brytyjski rynek zdążył się już nią nasycić, a „każdy sklep, dom i chata były jej pełne”42.
Josiah Wedgwood z łatwością odnajdywał się w kapitalistycznej rzeczywistości, wsłuchując się w gust swoich klientów i podsycając ich apetyt na wyroby ceramiczne. Nie można jednak postrzegać go wyłącznie jako zdolnego przedsiębiorcę, którego jedynym celem był rozwój własnej firmy. Właściciel Etrurii wiązał postęp nie tylko z uprzemysłowieniem, ale także ze zmianami społecznymi. Wykorzystywał on swoją pozycję, ale także umiejętności marketingowe, do wspierania ruchu abolicjonistycznego. W 1787 roku stworzył i wyprodukował na swój koszt jaspisowe medaliony z podobizną czarnoskórego klęczącego mężczyzny w kajdanach, opatrzone napisem „Am I Not a Man and a Brother?” (Czy nie jestem człowiekiem i bratem?). Stały się one znakiem rozpoznawczym kampanii prowadzonej przez organizację Society for Effecting the Abolition of the Slave Trade, której jednym z założycieli był Thomas Clarkson. Autorami projektu oprócz Josiaha Wedgwooda byli prawdopodobnie Henry Webber i William Hackwood43. Nie ma dokładnych danych o liczbie powstałych medalionów, ale możemy wnioskować na podstawie broszury autorstwa Thomasa Clarksona, że wyprodukowano co najmniej 15 tysięcy sztuk. Część z nich powędrowała za Atlantyk, do rąk Benjamina Franklina, który przewodniczył wówczas Stowarzyszeniu na Rzecz Zniesienia Niewolnictwa w Pensylwanii44. Zakres oddziaływania medalionu był naprawdę szeroki, co niezwykle cieszyło abolicjonistów. Jak zauważył Thomas Clarkson: „Noszenie medalionów stało się czymś powszechnym. Moda, która jak dotąd była kojarzona z czymś bezwartościowym, teraz choć raz przysłużyła się szczytnej sprawie, jaką było krzewienie idei sprawiedliwości, człowieczeństwa i wolności”45. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety na różne sposoby dostosowywali medaliony do codziennej garderoby, używając ich w formie bransoletek, dodatku do spinek do włosów czy ozdoby tabakier. Medalion mógł pełnić funkcję zarówno tożsamościową, jak i propagandową. W osiemnastowiecznej Anglii dość powszechną praktyką było dawanie wyrazu lojalności i poparcia dla różnych ruchów i polityków za pomocą noszenia tego typu biżuterii. Powszechna obecność medalionu wzmacniała przekaz abolicjonistów i sprawiała, że sprawa stawała się odpowiednio nagłośniona46.

Medalion Wedgwooda przeciwko niewolnictwu, projekt Josiah Wedgwood, William Hackwood, Henry Webber, 1787, japis, 3 x 2,7 cm, Metropolitan Museum of Art
Wizerunek klęczącego półnagiego czarnego mężczyzny zakutego w kajdany nawiązywał do postaci chrześcijanina, który błagalnie zwraca się do niebios. Konotacje religijne wzmacniają zarówno zaplecione ręce ułożone do modlitwy, jak i hasło okalające medalion: „Czy nie jestem człowiekiem i bratem?”. Odwołanie się do chrześcijańskiej ikonografii czyniło go zrozumiałym i bliskim dla Brytyjczyków, ale także niewątpliwie sprawiało, że figura czarnoskórego mężczyzny została zokcydentalizowana. Uległy, niezdolny do walki, pokornie oczekujący na uznanie go za wolnego – to nie jest obraz człowieka, który był w stanie wyemancypować się spod władzy pana, ryzykując własne życie. Miał on wzbudzić uczucie litości wśród brytyjskiego społeczeństwa. Jak zauważa George Campbell w książce Philosophy of Rhetoric z 1776 roku, współczujący obserwatorzy mogą oddawać się przyjemności z samouwielbienia, która towarzyszy ich świadomości przy okazywaniu ludzkich uczuć47.
Cynthia S. Hamilton, zwracając uwagę na upodobanie Josiaha Wedgwooda do mitologicznych odniesień i symboliki przedstawień w jego pracach, w postawie i wyglądzie klęczącego mężczyzny dostrzegła nawiązania do postaci Herkulesa. Rzymski heros uosabiał cnotę i siłę mimo napotykanych przeciwności losu. Jego żywot był związany z przymusową nieludzką pracą, co rezonuje z historią niewolników. Ponadto w astrologii gwiazdozbiór Herkulesa jest przedstawiany jako postać w pozycji klęczącej48. Interpretacja ta niuansuje odbiór medalionu, który dotychczas był łączony wyłącznie ze znanym przedstawieniem z literatury europejskiej – „szlachetnego dzikusa” (noble savage). Postać niewolnika postrzegana przez pryzmat herosa, który w każdej chwili jest gotów rozerwać kajdany, mogłaby stanowić zapowiedź popularnych wizerunków znanych po rewolucji haitańskiej. Po 1790 roku czarnoskórzy mężczyźni zaczęli być przedstawiani w zmitologizowanej postaci, uosabiając nadludzką siłę i męskość.
Retoryka wizualna na przełomie XVIII i XIX wieku odgrywała niezwykle istotną rolę w walce o zniesienie niewolnictwa. Medalion nie był jedynym propagandowym obrazem, po który sięgnęło w tamtym okresie Society for Effecting the Abolition of the Slave Trade. O ile przedstawienie klęczącego niewolnika odwoływało się do empatii brytyjskiego społeczeństwa, o tyle opracowany przez Williama Elforda plan statku niewolniczego „Brooks” miał wzbudzać strach i sprzeciw wobec okrucieństwa handlu trójkątnego. Thomas Clarkson pisał, że wizerunek ten „wywoływał natychmiastowe przerażenie u wszystkich, którzy go widzieli”49. Efekt ten został osiągnięty przez zastosowania najbardziej obiektywnych środków wizualnych – rysunku technicznego. Wierne odwzorowanie pokładu statku uzupełniono sylwetkami niewolników, aby pokazać, jaką ich liczbę guineamen był w stanie przewieźć podczas jednego kursu. Kontrast wywołany racjonalnością i matematyczną precyzją infografiki z tematem, jaki podejmowała, uwypuklał barbarzyńskość oraz skalę handlu atlantyckiego. Były to fakty nie do podważenia. Rycina przedstawiająca statek „Brooks” była przedrukowywana na licznych ulotkach i broszurach wydawanych w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych50. Można ją było także zobaczyć podczas publicznych wystąpień i kazań, wyświetlano bowiem przy wykorzystaniu latarni magicznej rysunek pokładu wypełnionego niewolnikami51. Zwizualizowanie przemocy dokonywanej przez handlarzy niewolników pozwoliło dostrzec to, co dotychczas znajdowało się poza publicznym dyskursem. Aby w pełni oddać charakter handlu trójkątnego, należałoby uzupełnić dotychczasowe rysunki o dwa dodatkowe zestawy. Ten, który znamy, przedstawia statek w momencie opuszczenia brzegów Afryki w celu przetransportowania niewolników na drugą stronę Oceanu Atlantyckiego. Jest to tzw. Środkowe Przejście (Middle Passage). Statek, który opuszczał Wyspy Brytyjskie, nigdy nie płynął pusty, podobnie było, kiedy wracał z Wysp Karaibskich. W pierwszym wypadku ładownie zawierały produkty z Wysp Brytyjskich. Dobra te wymieniano za niewolników, a w Indiach Zachodnich sprzedawano ich za produkty kolonialne. Obie te krańcowe trasy wykazują uwikłania brytyjskiego przemysłu z handlem niewolnikami. Wielce prawdopodobne, że na pokładzie statku niewolniczego znaleźlibyśmy także wyroby garncarskie z manufaktury Josiaha Wedgwooda.
Może o tym świadczyć korespondencja z jego partnerem biznesowym Thomasem Bentleyem, z których wynika, że realizował on specjalne zamówienia dla afrykańskiego króla, a także dla handlarza niewolników, o czym prawdopodobnie Josiah Wedgwood mógł wiedzieć. Podobne podwójne standardy możemy zauważyć podczas bojkotowania cukru pochodzącego z niewolniczej pracy w Indiach Zachodnich. Brytyjski ceramik angażował się czynnie w społeczną kampanię, jednocześnie zaś sprzedawał w swoim sklepie liczne cukiernice52. Przypomina to anegdotę z życia Adama Smitha, który otwarcie potępiał niewolnictwo i pracę na plantacjach, ale sam był silnie uzależniony od konsumpcji cukru53. Produkty kolonialne, które wypełniały statki w drodze do brytyjskich portów, obejmowały także kawę, herbatę, czekoladę i przyprawy. Na każde z tych luksusowych dóbr było potrzebne naczynie, które można było znaleźć w ofercie firmy Josiaha Wedgwooda. Wszystkie te wątpliwie moralne decyzje wskazują raczej na złożoność dylematów, z jakimi musiał mierzyć się projektant i producent w XVIII wieku, niż na hipokryzję Anglika. Trudno wyobrazić sobie nieskalaną postać, która potrafi osiągnąć finansową niezależność i rozpoznawalność na rynku, działając cały czas w zgodzie z własnymi przekonaniami. Projektowanie, będąc nieodłącznie związane z kapitalizmem, wspiera jego istnienie, zacierając przy tym jego nieetyczne oblicze. Wszelkie próby przeciwstawienia się patologiom wolnorynkowej gospodarki należałoby uznać za akt odwagi i próbę wyznaczania własnych zasad funkcjonowania w ekonomicznych realiach.
Podsumowanie
Aby móc zobaczyć fantasmagorię, jest potrzebny mrok. Cała uwaga widzów jest skupiona na wyświetlanym obrazie, a charakter miejsca spowitego w cieniu znika z pola widzenia. Podobnie rozprasza się uwaga w kapitalizmie. Patrząc na przeszkloną witrynę sklepową, skupiamy się na wyeksponowanych wyrobach, a nie zastanawiamy się nad osobami, które je wyprodukowały, ani nad środkami finansowymi, dzięki którym mogły zaistnieć. Wiedza ta jest ryzykowna, pozwala bowiem zobaczyć to, co ukryte. Odziera kapitalizm z mitycznego obrazu: nie jawi się on już jako naturalny proces na drodze ludzkiego postępu, lecz jako konsekwencja działań konkretnych grup interesów. Dizajn – dzięki swojej zdolności do sprawiania, że rzeczy wydają się inne, niż są w rzeczywistości – utrzymuje tę iluzję. Projektowanie zmienia sposób, w jaki ludzie postrzegają nie tylko towary i marki, ale także sprawy społeczne. Jak pokazuje przykład Josiaha Wedgwooda, praca projektanta opiera się na kreowaniu obiektów pragnień, wspieraniu kapitalistycznej gospodarki, choć może również przyczynić się do walki o zniesienie niewolnictwa. Etyczne wybory, przed jakimi stają twórcy przedmiotów, nie są łatwe, gdyż ich istnienie jest w pełni zależne od rynku. Nie powinniśmy jednak pomijać przykładów z historii projektowania, które służyły niemoralnym procederom. Zestawiając plan statku niewolniczego „Brooks” z jaspisowym medalionem Josiaha Wedgwooda, łatwiej zobaczyć, że dizajn jest wyłącznie narzędziem, które może być wykorzystane całkowicie odmiennie. Za każdym projektem stoją intencje – i to one de facto kształtują rzeczywistość.
1Jak zauważają badacze, wynalazek Athanasiusa Kirchera przedstawiony na rycinach nie do końca pokrywa się z mechanizmem latarni magicznej. Jego aparat mógłby rzutować obraz tylko wtedy, gdy wizualne reprezentacje byłyby wytrawione na lustrach, a nie na szklanych przeźroczach. Za wynalazcę latarni magicznej uznaje się holenderskiego fizyka Christiaana Huygensa. Zob. P. Clee, Before Hollywood – from shadow play to the silver screen, New York 2005, s. 11–19.
2O. Grau, Pamiętajcie fantasmagorię! Osiemnastowieczna polityka iluzji i jej multimedialne życie po życiu, przeł. J. Walewska, „Sztuka i Filozofia” 2012, nr 41, s. 30.
3H. Böhme, Fetyszyzm i kultura. Inna teoria nowoczesności, przeł. M. Falkowski, Warszawa 2012, s. 288–289.
4M. Pensky, Method and time: Benjamin’s dialectical images, w: The Cambridge Companion to Walter Benjamin, red. D.S. Ferris, Cambridge 2004, s. 184.
5S. Buck‑Morss, The Dialectics of Seeing. Walter Benjamin and the Arcades, Cambridge, MA–London 1991, s. 81–82.
6T. Richards, Commodity Culture of Victorian England, Stanford 1990, s. 32.
7S. Buck‑Morss, Estetyka i anestetyka. Esej Waltera Benjamina o dziele sztuki przemyślany na nowo, przeł. A. Lipszyc, „Widok. Teorie i Praktyki Kultury Wizualnej” 2018, nr 20, <https://www.pismowidok.org/pl/archiwum/2018/20‑odmuzealnienie/estetyka‑i‑anestetyka> [dostęp: 19.08.2025].
8S. Buck‑Morss, The Dialectics of Seeing. Walter Benjamin and the Arcades, dz. cyt., s. 95, 293.
9W. Benjamin, Pasaże, przeł. I. Kania, Kraków 2005, s. 56.
10A. Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, przeł. O. Einfeld, S. Wolff, t. 1, Kraków 1927, s. 21.
11N. McKendrick, J. Brewer, J.H. Plumb, The Birth of a Consumer Society: The Commercialization of Eighteenth‑century England, Bloomington 1982, s. 1–2.
12Ł. Iwański, Narodziny społeczeństwa konsumpcyjnego, „Sensus Historiae” 2015, t. XVIII, nr 1, s. 136.
13M. Rosińska, Utopie dizajnu. Pomiędzy afirmacją a krytyką nowoczesności, Kraków 2020, s. 143.
14R. Tiedemann, Wprowadzenie, w: W. Benjamin, dz. cyt., s. 18.
15Ł. Zaremba, Władza nie patrzy, władza wizualizuje, „Widok. Teorie i Praktyki Kultury Wizualnej” 2013, nr 1, <https://www.pismowidok.org/pl/archiwum/2013/1‑widzialnosc‑rzeczy/wladza‑nie‑patrzy‑wladza‑wizualizuje> [dostęp: 19.08.2025].
16S. Giedion, Mechanization takes command: A contribution to anonymous history, Oxford 1948, s. 46–47.
17A. Smith, dz. cyt., s. 15–23.
18Tamże, s. 23.
19C. Kalita, Adam Smith: podział pracy i jego konsekwencje etyczno‑społeczne (użyteczność czy racjonalność?), „Doctrina. Studia Społeczno‑Polityczne” 2015, nr 12, s. 63.
20K. Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej, t. 1, Lipsk 1884, s. 848–850.
21<https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/akumulacja‑pierwotna‑kapitalu;3867115.html> [dostęp: 19.08.2025].
22M. Rediker, The Slave Ship. A Human History, New York 2007, s. 5. Wielka Brytania nie była jedynym krajem odpowiedzialnym za handel niewolnikami w tamtym okresie, ale dzięki uzyskanym uprawnieniom w 1713 roku (asiento de negros) miała ona monopol na sprzedaż niewolników do hiszpańskich kolonii. Wśród państw biorących udział w tym procederze należy wymienić także Francję, Portugalię, Hiszpanię czy Niderlandy.
23 C.P. Hill, British Economic and Social History, 1700–1975, London 1981, s. 59.
24E. Williams, Kapitalizm i niewolnictwo, Warszawa 1953, s. 32.
25M. Rediker, dz. cyt., s. 69–72.
26Tamże, s. 44–45.
27M. Foucault, Inne przestrzenie, przeł. A. Rejniak‑Majewska, „Teksty Drugie” 2005, nr 6, s. 125.
28Co ciekawe, mnogość powiązań sprawiła, że gdyby nie kapitał pozyskany w handlu z Indiami Zachodnimi, o mało co nie powstałaby maszyna parowa Jamesa Watta. Opus magnum, które zrewolucjonizowało brytyjski przemysł, powstało dzięki pomocy finansowej udzielonej przez Roberta Lowe’a, Charlesa Vere’a, Roberta Williamsa i Johna Jenningsa, późniejszych założycieli Williams Deacon’s Bank, których zyski pochodziły z handlu trójkątnego. Zob. E. Williams, dz. cyt., s. 102.
29Postrzeganie projektowania jako dziedziny, która ma na celu wyłącznie dobro społeczne, jest dalekie od prawdy, czego dowodzi Craig Martin (Deviant Design. The Ad Hoc, the Illicit, the Controversial, London 2022).
30Rocznie Liverpool zarabiał na samym handlu niewolnikami 300 tysięcy funtów szterlingów netto. W 1795 roku Liverpool stał się głównym ośrodkiem handlu niewolnikami, który zaopatrywał Anglię i Europę. E. Williams, dz. cyt., s. 49.
31K. Pobłocki, Kapitalizm. Historia krótkiego trwania, Warszawa 2017, s. 337–338.
32T. Hunt, Radical Potter. Josiah Wedgwood and the Transformation of Britain, London 2021, s. 2.
33N. McKendrick, J. Brewer, J.H. Plumb, dz. cyt., s. 103–104.
34T. Brylowe, Antiquity by Design: Re‑Mediating the Portland Vase, <https://romantic‑circles.org/praxis/antiquarianism/brylowe> [dostęp: 19.08.2025].
35A. Forty, Objects of Desire. Design & Society from Wedgwood to IBM, Petaluma 1986, s. 13–14, 16.
36A. Forty, dz. cyt., s. 24.
37Tamże, s. 30, 34.
38V. Margolin, World History of Design, t. 1, London 2015, s. 178.
39A. Forty, dz. cyt., s. 21.
40N. McKendrick, J. Brewer, J.H. Plumb, dz. cyt., s. 109–110.
41E. Wilhide, Historia designu, Warszawa 2017, s. 25.
42A. Forty, dz. cyt., s. 21.
43C.S. Hamilton, Hercules Subdued: The Visual Rhetoric of the Kneeling Slave, “Slavery & Abolition: A Journal of Slave and Post‑Slave Studies” 2013, t. 34, nr 4, s. 647.
44S. Margolin, And Freedom to the Slave”: Antislavery Ceramics, 1787–1865, <https://www.chipstone.org/article.php/39/Ceramics‑in‑America‑2002/> [dostęp: 19.08.2025].
45M. Guyatt, The Wedgwood Slave Medallion: Values in Eighteenth‑century Design, „Journal of Design History” 2000, t. 13, nr 2, s. 93.
46Tamże, s. 98.
47C.S. Hamilton, dz. cyt., s. 644–645.
48Tamże, s. 639.
49M. Rediker, dz. cyt., s. 308–309.
50Tamże, s. 311–326.
51H. Weston, The Politics of Visibility in Revolutionary France, w: A History of Visual Culture: Western Civilization from the 18th to the 21st Century, red. J. Kromm, S. Benforado Bakewell, Oxford 2010, s. 21.
52M. Guyatt, dz. cyt., s. 102.
53S. Buck‑Morss, Hegel, Haiti i historia uniwersalna, przeł. K. Bojarska, Warszawa 2014, s. 99–100.
Bibliografia
- Benjamin W., Pasaże, przeł. I. Kania, Kraków 2005.
- Böhme H., Fetyszyzm i kultura. Inna teoria nowoczesności, przeł. M. Falkowski, Warszawa 2012.
- Brylowe T., Antiquity by Design: Re‑Mediating the Portland Vase, <https://romantic‑circles.org/praxis/antiquarianism/brylowe> [dostęp: 19.08.2025].
- Buck‑Morss S., Estetyka i anestetyka. Esej Waltera Benjamina o dziele sztuki przemyślany na nowo, przeł. A. Lipszyc, „Widok. Teorie i Praktyki Kultury Wizualnej” 2018, nr 20, <https://www.pismowidok.org/pl/archiwum/2018/20‑odmuzealnienie/estetyka‑i‑anestetyka> [dostęp: 19.08.2025].
- Buck‑Morss S., Hegel, Haiti i historia uniwersalna, przeł. K. Bojarska, Warszawa 2014.
- Buck‑Morss S., The Dialectics of Seeing. Walter Benjamin and the Arcades, Cambridge, MA–London 1991.
- Clee P., Before Hollywood – from shadow play to the silver screen, New York 2005.
- Forty A., Objects of Desire. Design & Society from Wedgwood to IBM, Petaluma 1986.
- Foucault M., Inne przestrzenie, przeł. A. Rejniak‑Majewska, „Teksty Drugie” 2005, nr 6.
- Giedion S., Mechanization takes command: A contribution to anonymous history, Oxford 1948.
- Grau O., Pamiętajcie fantasmagorię! Osiemnastowieczna polityka iluzji i jej multimedialne życie po życiu, przeł. J. Walewska, „Sztuka i Filozofia” 2012, nr 41.
- Guyatt M., The Wedgwood Slave Medallion: Values in Eighteenth‑century Design, „Journal of Design History” 2000, t. 13, nr 2.
- Hamilton C.S., Hercules Subdued: The Visual Rhetoric of the Kneeling Slave, „Slavery & Abolition: A Journal of Slave and Post‑Slave Studies” 2013, t. 34, nr 4.
- Hill C.P., British Economic and Social History, 1700–1975, London 1981.
- Hunt T., Radical Potter. Josiah Wedgwood and the Transformation of Britain, London 2021.
- Iwański Ł., Narodziny społeczeństwa konsumpcyjnego, „Sensus Historiae” 2015, t. XVIII, nr 1.
- Kalita C., Adam Smith: podział pracy i jego konsekwencje etyczno‑społeczne (użyteczność czy racjonalność?), „Doctrina. Studia Społeczno‑Polityczne” 2019, nr 12.
- Margolin S., And Freedom to the Slave”: Antislavery Ceramics, 1787–1865, <http://www.chipstone.org/article.php/39/Ceramics‑in‑America‑2002/“And‑Freedom‑to‑the‑Slave”:-Antislavery‑Ceramics,-1787–1865> [dostęp: 19.08.2025].
- Margolin V., World History of Design, t. 1, London 2015.
- Marks K., Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej, t. 1, Lipsk 1884.
- Martin C., Deviant Design. The Ad Hoc, the Illicit, the Controversial, London 2022.
- McKendrick N., Brewer J., Plumb J.H., The Birth of a Consumer Society: The Commercialization of Eighteenth‑century England, Bloomington 1982.
- Pensky M., Method and time: Benjamin’s dialectical images, w: The Cambridge Companion to Walter Benjamin, red. D.S. Ferris, Cambridge 2004.
- Pobłocki K., Kapitalizm: historia krótkiego trwania, Warszawa 2017.
- Rediker M., The Slave Ship. A Human History, New York 2007.
- Richards T., Commodity Culture of Victorian England, Stanford 1990.
- Rosińska M., Utopie dizajnu. Pomiędzy afirmacją a krytyką nowoczesności, Kraków 2020.
- Smith A., Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, przeł. O. Einfeld, S. Wolff, t. 1, Kraków 1927.
- Weston H., The Politics of Visibility in Revolutionary France, w: A History of Visual Culture: Western Civilization from the 18th to the 21st Century, red. by J. Kromm, S. Benforado Bakewell, Oxford 2010.
- Wilhide E., Historia designu, Warszawa 2017.
- Williams E., Kapitalizm i niewolnictwo, Warszawa 1953.
- Zaremba Ł., Władza nie patrzy, władza wizualizuje, „Widok. Teorie i Praktyki Kultury Wizualnej” 2013, nr 1, <https://www.pismowidok.org/pl/archiwum/2013/1‑widzialnosc‑rzeczy/wladza‑nie‑patrzy‑wladza‑wizualizuje> [dostęp: 19.08.2025].
Szymon Zakrzewski
jest projektantem, kuratorem, doktorantem w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Wiedzę i umiejętności projektowe wykorzystuje do komunikowania zagadnień, które mają na celu poszerzanie sfery publicznej. W swoich dotychczasowych pracach podejmował kwestie związane z edukacją i nierównościami społeczno-ekonomicznymi. Obecnie zajmuje się tworzeniem fikcji projektowych. W ramach pracy doktorskiej napisał alternatywną historię polskiego dizajnu, która uwzględniałaby historię osób wykluczonych w Polsce w XX wieku. Projekt zaprezentowano na wystawie Archiwum Przedmiotów Wyobrażonych w Miejscu Projektów Zachęty w Warszawie.
ORCID: 0000-0001-5301-7867